Ofensywa premiera na IPN to cudaczność. Grożenie Instytutowi odebraniem pieniędzy w zemście za to, iż ważna persona w zanim pracownik, wydał paszkwilancką książkę o Lechu Wałęsie, jest grubą, grubą przesadą. żeby było śmieszniej, to młodocianego tropiciela kompleksu Edypa u byłego prezydenta zatrudnił nie który wyróżniający się, a vip z ramienia partii Donalda Tuska, jaki zasiada w lokalnym sejmiku.